Jak nie zostać zdemaskowanym jako „mieszczuch” żyjący na wsi czyli „spacer kontrolowany”

Wszyscy wiemy, że chodzić na spacery warto, jak więc przekonać do tego najbliższych i znajomych? Jak przekonać do tego siebie samego? W Skandynawii miernikiem udanego spaceru jest liczba osób spotkanych po drodze – im mniej ludzi, tym bardziej udany spacer.
Złotokłos jest więc dobrym miejscem do spacerowania – nie często można tu zobaczyć piechurów. Niestety.

Na zachętę przytoczę angielskie powiedzenie ‘There is no good or bad weather only the right clothes” co znaczy, że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie.
Za oknem mżawka lub deszczyk? Tym lepiej – świetna na cerę – Angielki wiedzą coś o tym, to jest właśnie tajemnica ich pięknej, aksamitnej skóry.
Zimno? Można wreszcie docenić plusy picia ciepłej herbaty przy kominku.
Błoto? Kalosze są w tym sezonie prawdziwym hitem.
Warto jest się więc przełamać i po prostu wyjść. Tylko gdzie?
Złotokłos jest poprzecinany tak gęstą siecią uliczek, że każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Wystarczy dobrać odpowiednią kombinację i przyjrzeć się temu, co spotkamy podczas spaceru. O każdej porze roku co innego zwróci naszą uwagę.
W okolicy znajdują się pozostałości dawnych czasów – domy (często drewniane) zanurzone w dzikich sadach i ogrodach. Zazwyczaj schowane w gęstwinie zieleni, wiosną są jeszcze widoczne, później w lecie „znikną”.
Po drodze warto zwrócić uwagę na ptaki i rozszyfrować kilka zagadek. Jaka sikorka siedzi w żywopłocie – bogatka, modra, czubatka, sosnówka, czarnogłowa czy uboga? Czy można w Złotokłosie spotkać wróbla? A może to jego krewniak z czarną plamą na policzku – mazurek… Gdzie najczęściej przesiadują gile? Wystarczy je raz spotkać i przysłuchać się charakterystycznemu dźwiękowi, aby później rozpoznawać go bezbłędnie zanim jeszcze zobaczy się tego pięknego ptaka z czerwonym brzuszkiem.
Spostrzegawczość popłaca i może kiedyś uda się spotkać stado kilkunastu raniuszków – ptaszków wyglądających jak puszyste kuleczki z długimi ogonkiem. Satysfakcja gwarantowana.
Jak najlepiej przejść praktyczne szkolenie ornitologiczne? Na dokarmianie ptaków jest już za późno, ale można zainteresować się budkami lęgowymi (możliwość popisu dla majsterkowiczów) we własnym ogrodzie a latem koniecznie umieścić poidła dla ptaków – będą nie tylko z nich piły, ale i zażywały orzeźwiających kąpieli.
Zbliży nas to do natury i sprawi, że odwiedzający nas „mieszczuch” i my sami poczujemy się tak, jak byśmy spacerowali po uzdrowisku – w końcu nie ma prostszego i tańszego sposobu na zdrowe spalanie kalorii niż spacery (idąc ze średnią prędkością spalamy w ciągu godziny około 200 kcal), a najnowsze badania dowiodły, że codzienne, półgodzinne marsze przyczyniają się do poprawy pamięci.
I czy nie odczujemy satysfakcji, kiedy na pytanie gości -„No i gdzie teraz idziemy?”- nie odpowiemy -„Nie wiem, wszystko jedno”-, ale -„Pokażę wam teraz coś ciekawego”.-

Agnieszka Woźniak